CUSTOM ZA 9 ZŁOTYCH…

CUSTOM ZA 9 ZŁOTYCH…


Każdy chyba marzy o customowym nożu wykonanym przez ,,nożoroba,,.
Chciejstwo ogarnęło również i nas. Postanowiliśmy dokonać takiego zakupu. Poszukiwania rozpoczęliśmy od serwisów aukcyjnych, gdzie trafiliśmy na genialnie wyglądające ogłoszenie. ,,Piękny nóż CUSTOM ręcznie robiony,, - do tego w mega atrakcyjnej cenie - aż 9 złotych!!! Opis zachęcał : ,,Stal narzędziowa, estetyka wykonania oraz nienaganna ostrość noża doprowadziły do efektu widocznego na zdjęciach. Nóż jest niezwykle wytrzymały całość wykonana ze stali narzędziowej grubości 6 mm podoła zapewne wymaganiom najbardziej wymagających klientów. Szlif jaki jest naniesiony na nóż to szlif na zero wytrzymały oraz długo utrzymujący wysokie parametry tnące noża. Noże bez problemu tną papier,, Sami widzicie, że oferta wygląda imponująco - dlatego kupiliśmy 3 modele.

Czy nóż za 9 złotych można zabrać ze sobą w teren?

Przeprowadziliśmy testy i chętnie się z Wami podzielimy naszymi spostrzeżeniami.
Wybraliśmy największy model, który mimo wszystko w rękach prawdziwego drwala będzie w rozmiarze ,,M,,. Przecięcie karki papieru leżącej na stole – poszło bez większych problemów. Teoretycznie ostrość każdego noża powinna zachwycać , ale czy jego ostrość naprawdę utrzymuje się tak długo? Kolejnym testem była linka techniczna o średnicy 6 mmm – i tutaj oczywiście nasz CUSTOMOWY nóż nie zawiódł. Zresztą każdy nóż by sobie z nią bez większych problemów poradził.
Postanowiliśmy zrobić coś, czego nie robi się z nożami codziennie – batonowanie … cegły!!! Jedna, druga, trzecia cegła – a on mógł łupać i łupać. Na krawędzi ostrza po tym kosmetycznym zabiegu pokazały się drobne ,,ranki,,. Mimo intensywnego batonowania cegły nadal radził sobie z ,,ostrzeniem,, patyków. Sposobem na zabicie noża miało być przedziurawienie i przecięcie metalowej puszki. Puszka na pierwszy rzut oka skorodowana, późniejsze cięcie pokazało, że była w całkiem niezłym stanie. I tutaj poradził sobie całkiem dobrze, a żeby nie było zbyt kolorowo – dostał kolejną cegłę do rozłupania. Tak wymęczony nadal ostrzył nasze kijki na ognisko.
Ostatni test – 85 kilogramów nacisku – na obu końcach. Nie wygiął się nawet milimetr. Mimo podskoków nie chciał się odkształcić…

A więc czy warto? Jeżeli chcesz ostrzyć kawałek żelastwa pilnikiem – zdecydowanie tak.
Cena rekompensuje jego wykonanie, ostrość oraz wielkość oraz wagę. Sprzedawca trochę niemrawy i kasuje sporo za wysyłkę.
Po dorobieniu okładzin i profesjonalnym naostrzeniu – można go ludziom pokazać, ale mimo wszystko nie zabrał bym go na jakąś leśną wyprawę…